Dlaczego założyłam bloga?
To był bardzo spontaniczny pomysł, w sumie to z minuty na minutę. Nie miałam pojęcia o czym mam go prowadzić, a jednak. Z pomocą mojej przyjaciółki udało mi się go założyć. :)
Będę tu opisywać moją historię, mój związek. Czasami, może nawet dość często pojawią się inne rzeczy. Jakie? Przekonacie się sami. :)
Jak to się zaczęło?
Miałam przyjaciółkę, tak, miałam.. Dogadywałam się z nią bardzo dobrze. Myślałam, że to jest prawdziwa przyjaźń. Miała chłopaka, z którym mnie potem poznała. Nie chciałam.. Byłam świeżo po rozstaniu.. Ale zgodziłam się..
Nie wiedziałam, że przyniesie mi to tyle bólu i radości..
To był związek przez internet. Nie, nie widzieli się. Zaczęliśmy rozmawiać w trójkę na Skype.. Nigdy nic nie mówiłam i nazywali mnie "niemową".
Mijały dni, tygodnie, aż w końcu zrozumiałam, że się w nim zakochałam.. Płakałam wieczorami, nie chciałam nic nikomu mówić, bo po co? Żeby zniszczyć ich związek? Pewnego dnia już nie wytrzymałam i musiałam to zrobić.. Robert (bo tak się nazywa) był w szoku.. Nie rozumiał co, jak, dlaczego.. Dlaczego właśnie ja w nim, w chłopaku swojej najlepszej przyjaciółki.. Ja też tego nie rozumiałam..
Ale to On pomagał mi po rozstaniu, to On mnie pocieszał, rozśmieszał..
I zakochałam się.. Pomimo, że nie wiedziałam jak wygląda.. Zakochałam się w jego cudownym charakterze.
Od tego momentu ich związek zaczął się psuć.. Już nie było tak jak dawniej.. Wiedziałam, że to moja wina. Coraz częściej się kłócili. I postanowili, że każdy pójdzie w swoją stronę.
Myślałam, że stracę z Nim kontakt. Ale pisaliśmy codziennie. Z każdym dniem moje uczucie do Niego rosło. Nie pisaliśmy już jak znajomi. Było coś więcej.
To był bardzo spontaniczny pomysł, w sumie to z minuty na minutę. Nie miałam pojęcia o czym mam go prowadzić, a jednak. Z pomocą mojej przyjaciółki udało mi się go założyć. :)
Będę tu opisywać moją historię, mój związek. Czasami, może nawet dość często pojawią się inne rzeczy. Jakie? Przekonacie się sami. :)
Jak to się zaczęło?
Miałam przyjaciółkę, tak, miałam.. Dogadywałam się z nią bardzo dobrze. Myślałam, że to jest prawdziwa przyjaźń. Miała chłopaka, z którym mnie potem poznała. Nie chciałam.. Byłam świeżo po rozstaniu.. Ale zgodziłam się..
Nie wiedziałam, że przyniesie mi to tyle bólu i radości..
To był związek przez internet. Nie, nie widzieli się. Zaczęliśmy rozmawiać w trójkę na Skype.. Nigdy nic nie mówiłam i nazywali mnie "niemową".
Mijały dni, tygodnie, aż w końcu zrozumiałam, że się w nim zakochałam.. Płakałam wieczorami, nie chciałam nic nikomu mówić, bo po co? Żeby zniszczyć ich związek? Pewnego dnia już nie wytrzymałam i musiałam to zrobić.. Robert (bo tak się nazywa) był w szoku.. Nie rozumiał co, jak, dlaczego.. Dlaczego właśnie ja w nim, w chłopaku swojej najlepszej przyjaciółki.. Ja też tego nie rozumiałam..
Ale to On pomagał mi po rozstaniu, to On mnie pocieszał, rozśmieszał..
I zakochałam się.. Pomimo, że nie wiedziałam jak wygląda.. Zakochałam się w jego cudownym charakterze.
Od tego momentu ich związek zaczął się psuć.. Już nie było tak jak dawniej.. Wiedziałam, że to moja wina. Coraz częściej się kłócili. I postanowili, że każdy pójdzie w swoją stronę.
Myślałam, że stracę z Nim kontakt. Ale pisaliśmy codziennie. Z każdym dniem moje uczucie do Niego rosło. Nie pisaliśmy już jak znajomi. Było coś więcej.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz