poniedziałek, 16 lutego 2015

Walentynki :)


Niedawno były Walentynki - Święto zakochanych. Nie wiem czy ktoś wie ale św. Walenty jest patronem osób psychicznie chorych, tak właśnie. No ale tak jak inni zakochani, świętuję :) Mam osobę, z którą mogę spędzić ten dzień, to dlaczego nie? 

Szkoda tylko, że miłość okazuje się w tym dniu, a nie przez resztę dni w roku.. Przecież osoby zakochane powinny codziennie mieć "swoje święto". Ale podoba mi się :)


Z drugiej strony szkoda mi osób, które nie mają z kim spędzić tego dnia. 
Niektórzy pewnie siedzą zamknięci w pokoju i wylewają łzy w poduszkę.. Tak jak robiłam dawniej ja, nieważne. 
Nikt nie powinien być smutny w taki dzień, nawet jeśli nie ma swojej drugiej połówki. Przecież może spotkać się ze znajomymi, niekoniecznie gdzieś w centrum miasta, żeby patrzeć na te osoby, które idą razem za rękę. Można w domu, przy filmie. 


Następnego dnia po Walentynkach, czyli 15.02 mam święto z moim Skarbem. I zawsze będzie to wypadać po walentynkach, tak cudownie. 

Wszyscy świętują jeden dzień, a my? Dwa! 

W tym roku był to 13-ty miesiąc Razem. Kocham Go tak bardzo i nie wymieniłabym na nikogo innego.. Pomimo odległości. 

Mam nadzieję, że wszyscy w miarę dobrze spędzili Walentynki :) 



niedziela, 15 lutego 2015

Chcę Go obok.

W takie dni jak ten, każdy marzy o ciepłym kakao i osobie, do której mógłby się przytulić. Niestety moja druga połówka jest zbyt daleko i pozostał mi tylko miś i kocyk do przytulania. Nie możemy być przy sobie, przytulać się, całować, wygłupiać. To jest minus związku na odległość.. Brakuje mi tej czułości, zwłaszcza dzisiaj.. Śnieg pada, jest zimno, a ja tylko czekam aż nadejdzie dzień, w którym będę mogła poczuć jego obecność.

Czas leci tak szybko.. Niedawno bawiliśmy się w piaskownicy, chcieliśmy dorosnąć. A teraz? Teraz najchętniej wrócilibyśmy do tamtych czasów, gdzie była tylko radość.. Wierzę, że ten czas bez Niego zleci naprawdę szybko.. W końcu jesteśmy Razem już 13 miesięcy, a minęło to jak "pstryknięcie palcem".

Przytuliłabym się teraz do Niego, jest tak zimno.. Nic więcej nie potrzebuję.. Marzę tylko o tym żeby był blisko.. 

Kocham Cię Skarbie.


czwartek, 5 lutego 2015

Mój związek ♥


15 stycznia 2014 roku Robert zapytał mnie, czy będziemy razem. Wtedy straciłam przyjaciółkę. Może wydać się to dziwne. Skończył związek z jedną i jest z drugą. Niektórzy pomyślą, że to taki "lovelas"Ale czy "lovelas" byłby z kimś przez ponad rok? No właśnie. 

Wysyłaliśmy sobie zdjęcia, filmiki. Było naprawdę cudownie, w sumie to nadal jest. Pisaliśmy sms'y całymi dniami. Gadaliśmy przez tel / Skype. Tyle razy mówił, że mnie kocha, a ja czułam się jak księżniczka. 

Pierwszy raz czuję tak silne uczucie do swojego chłopaka. To On zna wszystkie moje wady i mimo tego dalej ze mną jest. 

Wiem, że przy Nim będę bezpieczna. Wiem, że mnie kocha. 


Dzieli nas niecałe 200 km. Wiem, że to nie dużo. Ale nie mamy możliwości spotkania się, nie jesteśmy pełnoletni.. Mimo tej odległości dajemy radę. Tyle cierpiałam na początku, ale było warto. Teraz mam osobę, której mogę powiedzieć o wszystkim, która jest ze mną zawsze, pomoże, wesprze.



Nigdy nie sądziłam, że mogłabym być w związku na odległość..
Wydawało mi się, że nie można zakochać się w osobie, której nie widziało się w realu. Zawsze miałam o tym negatywne zdanie. A teraz?
Sama jestem w takim związku.
Kocham Go ponad wszystko, naprawdę.


Czasami jest ciężko, przyznaję, ale przecież w związkach, w których ma się przy sobie drugą połówkę też nie jest łatwo, prawda?
Jedyne czego nam brakuje to czułości. Chciałabym Go przytulić, poczuć Jego zapach, smak ust. 
Najważniejsze jest to, że kochamy się bez względu na wszystko ♥

Dzień, w którym się spotkamy będzie najlepszym dniem w naszym życiu, 
czuję to.







środa, 4 lutego 2015

Wszystko od początku.

Dlaczego założyłam bloga?

To był bardzo spontaniczny pomysł, w sumie to z minuty na minutę. Nie miałam pojęcia o czym mam go prowadzić, a jednak. Z pomocą mojej przyjaciółki udało mi się go założyć. :)

Będę tu opisywać moją historię, mój związek. Czasami, może nawet dość często pojawią się inne rzeczy. Jakie? Przekonacie się sami. :)



Jak to się zaczęło?

Miałam przyjaciółkę, tak, miałam.. Dogadywałam się z nią bardzo dobrze. Myślałam, że to jest prawdziwa przyjaźń. Miała chłopaka, z którym mnie potem poznała. Nie chciałam.. Byłam świeżo po rozstaniu.. Ale zgodziłam się.. 
Nie wiedziałam, że przyniesie mi to tyle bólu i radości.. 
To był związek przez internet. Nie, nie widzieli się. Zaczęliśmy rozmawiać w trójkę na Skype.. Nigdy nic nie mówiłam i nazywali mnie "niemową". 

Mijały dni, tygodnie, aż w końcu zrozumiałam, że się w nim zakochałam.. Płakałam wieczorami, nie chciałam nic nikomu mówić, bo po co? Żeby zniszczyć ich związek? Pewnego dnia już nie wytrzymałam i musiałam to zrobić.. Robert (bo tak się nazywa) był w szoku.. Nie rozumiał co, jak, dlaczego.. Dlaczego właśnie ja w nim, w chłopaku swojej najlepszej przyjaciółki.. Ja też tego nie rozumiałam.. 
Ale to On pomagał mi po rozstaniu, to On mnie pocieszał, rozśmieszał.. 
I zakochałam się.. Pomimo, że nie wiedziałam jak wygląda.. Zakochałam się w jego cudownym charakterze.
Od tego momentu ich związek zaczął się psuć.. Już nie było tak jak dawniej.. Wiedziałam, że to moja wina. Coraz częściej się kłócili. I postanowili, że każdy pójdzie w swoją stronę. 

Myślałam, że stracę z Nim kontakt. Ale pisaliśmy codziennie. Z każdym dniem moje uczucie do Niego rosło. Nie pisaliśmy już jak znajomi. Było coś więcej.